Związek Literatów na Mazowszu Związek Literatów na Mazowszu
Związek Literatów na Mazowszu
Link do strony na Facebooku
Login:
Hasło:

forum literackie

Stefan Chwin – pisarz nostalgii gdańskiej

Teresa Kaczorowska – Zarys działalności Związku Literatów na Mazowszu z siedzibą w Ciechanowie

Ożywczy smak peryferii

Ciastko

Muza

APOKALIPSA I NADZIEJA

BARWY, ZAPACHY I SMAKI ŻYCIA Barbary Orlowski

Pisze wiersze ołówkiem

więcej..

Partnerzy ZLM

AES

Partnerzy Muzeum Szlachty Polskiej w Ciechanowie MDK Przasnysz Muzeum Historyczne w Przasnyszu Urząd Miasta Ciechanów Starostwo Powiatowe w Ciechanowie Samorząd Województwa Mazowieckiego


Ocena: 0

Stefan Chwin – pisarz nostalgii gdańskiej

Stefan Chwin, ps. Max Lars  - wybitny powieściopisarz,  krytyk literacki, eseista, historyk literatury, grafik, wykładowca akademicki, profesor zwyczajny Uniwersytetu Gdańskiego (obecnie emerytowany). Nazywany przez krytyków w Polsce i w Niemczech „polskim Gunterem Grassem” (mimo iż tego nie lubi; uważa, że jest to chwyt reklamowy, bo w niczym nie jest podobny do Guntera Grassa). Należy do pokolenia tuż powojennego, urodził się bowiem - 11 kwietnia 1949 r., jak pisze, w podziurawionym kulami domu na nadmorskich przedmieściach zrujnowanego miasta nad zatoką zimnego morza, gdzieś w połowie drogi między Moskwą a Kanałem La Manche. Dokładnie w kamienicy przy ulicy Poznańskiej 18 w Gdańsku–Oliwie, „między dworcem a poligonem domów”, gdzie rodzice osiedlili się po ucieczce z Wilna i Warszawy. I nigdy nie czuli się w oliwskim domu dobrze. Stefan Chwin wspomina:

Kiedy szykowałem się do przyjścia na świat było już po wszystkim: spalono właśnie 5 milionów ludzi, plan Marshala został odrzucony, a w Szczecinie ogłoszono socrealizm.(Krótka historia pewnego żartu, Gdańsk 1991, s. 255)

Dom jego urodzenia był do szpiku poniemiecki, włącznie z wanną, meblami, firankami, pościelą…Już jako dziecko uczył się historii z pokrytych kurzem archiwaliów, które znalazł w ich piwnicy: ze „szwabskich” pocztówek, zdjęć, gazet, albumów, książek, a nawet pod tapetą w swoim pokoju, lub… kiedy odkrył kości trupa i pierwszy raz zobaczył „co zostaje z człowieka”. Jako chłopiec plątał się po ulicach, wszystkiemu się bacznie przyglądał, poznawał Miasto Zła, które choć zrujnowane starało się go uwieźć i oczarować - ocalałymi wieżyczkami kamienic, kutymi balkonami, witrażami, katedrą w Oliwie, gdzie został ochrzczony i z rodziną szedł co niedziela przed jedenastą. Zapamiętał słowa babci, warszawianki Wandy Celińskiej: „Najważniejsze to urodzić się w dobrym miejscu i czasie.Cała reszta przyjdzie sama”. I w wieku dojrzałym Stefan Chwin doszedł do wniosku, że miasto, w którym przyszedł na świat: „było to złe miejsce na ziemi, ale jednocześnie dobre, bo można było się w nimwszystkiemu co ważne” przyglądać. Bo nad zatoką zimnego morza wybuchła największa w dziejach świata wojna i tu się skończyła w sierpniu 1980 r. Bo zaraz potem runął mur przegradzający Europę. Od urodzenia znalazł się więc w bardzo dobrym punkcie obserwacyjnym, na skrzyżowaniu dróg, z historią m.in. niemiecką, pruską, krzyżacką i biało-czerwoną, z sierpem i młotem na wierzchu.

Czas był również w sam raz. Od swego przyjścia na świat mógł bowiem obserwować „zimną wojnę”, „żelazną kurtynę”, przeżyć przemoc i bezsilność wobec systemu komunistycznego (szczególnie Grudzień’70 oraz Sierpień’80, mimo iż gdy rodziła się „Solidarność” był z robotnikami tylko duchem - była to jego „nieobecna obecność”). Mógł też w Gdańsku przeżyć upadek totalitaryzmu. Wyznał, że jego busola w młodości to życie na uboczu, a nawet w ukryciu, aby w nic nie angażować się całym sercem; robić swoje, żeby zapewnić sobie warunki do pisania i nic nad to. Tej filozofii nauczył go ojciec, który – naznaczony traumatycznym doświadczeniem rosyjskiej, litewskiej i niemieckiej okupacji w Wilnie – jako ekonomista siedział w Polsce przez całe życie cicho, jak szara mysz. Ojciec nie angażował się w działalność opozycyjną, „wybrał życie”, i przestrzegał syna, aby był ostrożny, niewidoczny. I syn bardzo wcześnie to pojął, docenił rodzica, uważał, że tacy jak jego ojciec przywrócili własnymi rękami Polskę do życia. I postanowił: „nie dam swojej duszy nikomu”. Chwin podkreśla w swoich książkach i wywiadach, że pomogli mu w tym nie tylko rodzice, ale też Kościół i… Rosja, która wyzwalała w nim spontaniczny sprzeciw wobec niej samej. Opór przed skolonizowaniem od dziecka. Twierdzi, że nie dał z siebie zrobić Nowego Człowieka. Jednak po latach, będąc już naukowcem, powszechnie uznawanym za „pisarza-filozofa”, ten jeden z najważniejszych pisarzy polskich i mentorów, prof. Stefan Chwin wypowiada się często na tematy społeczne, kulturalne, także polityczne. Angażuje się, choć lubi też dystans do wszystkiego, żart, ironię.

***

W Gdańsku (nazywanym często przez niego Danzing), w tym Mieście Zła, a zarazem Dobra, nad zatoką zimnego morza, Stefan Chwin ukończył w 1968 r. Państwowe Liceum Technik Plastycznych w Gdyni-Orłowie, a w 1972 r. filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim (pracą magisterską Gombrowicz i Forma Polska, którą napisał pod kierunkiem prof. Marii Janion). Na tej młodej uczelni (powołanej 20 marca 1970 r., m.in. z WSP, gdzie zaczynał studia) uzyskał też 10 lat później, w 1982 r., stopień doktora (za pracę System romantyczny we współczesnej literaturze polskiej na przykładzie twórczości Wacława Berenta, Bruno Schulza, Stanisława Ignacego Witkiewicza, Tadeusza Konwickiego, Tadeusza Nowaka (promotor prof. Maria Janion; nagroda Gdańskiego Towarzystwa Naukowego), a w 1994 r. habilitował się na podstawie rozprawy Literatura i zdrada. Od Konrada Wallenroda do Małej Apokalipsy (wyróżniona nagrodą Ministra Edukacji Narodowej za wybitne osiągnięcia naukowe). W roku 1998 objął stanowisko profesora nadzwyczajnego w Instytucie Filologii Polskiej–Zakład Historii Literatury Polskiej Uniwersytetu Gdańskiego, a 15 lat później, w 2013 r. otrzymał tytuł naukowy profesora nauk humanistycznych oraz stanowisko profesora zwyczajnego (obecnie emerytowanego). Jako naukowiec zajmuje się romantyzmem i romantycznymi inspiracjami w literaturze nowoczesnej (m.in. u Witolda Gombrowicza). Poza Uniwersytetem Gdańskim prowadził także gościnnie warsztaty prozatorskie w Studium Literacko-Artystycznym na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

***

W czasach studenckich współpracował z pismem Uniwersytetu Gdańskiego „Bakałarz”, publikując wiersze i tworząc jego szatę graficzną. W latach osiemdziesiątych był członkiem zespołu redakcyjnego serii wydawniczej „Transgresje”. Wtedy też podjął pierwsze próby pisarskie, wydając wspólnie ze Stanisławem Rośkiem szkice literackie Bez autorytetu (1981) oraz wspólnie z Marią Janion Dzieci (w serii „Transgresje” – 1988). W rok później ukazała się jego pierwsza samodzielna analiza literacka pt. Romantyczna przestrzeń wyobraźni (1989), a w 1993 r. wydał mickiewiczowskiego Konrada Wallenroda we własnym opracowaniu historyczno-literackim (Literatura a zdrada: od Konrada Wallenroda do Małej Apokalipsy, Biblioteka Narodowa). W beletrystyce (pod pseudonimem Max Lars) zadebiutował dwiema powieściami fantastyczno-przygodowymi dla młodzieży: Ludzie-skorpiony i Człowiek-Litera. Również w tym czasie ukazał się jego autobiograficzny esej Krótka historia pewnego żartu (1999), w którym dokonał osobistego rozrachunku z historią Gdańska z lat pięćdziesiątych XX wieku. Do dziś Stefan Chwin jest autorem ponad 30 książek oraz współautorem kilku. Przełomowym momentem w jego karierze pisarskiej było ukazanie się powieści  Hanemann  (1995), nagrodzonej nie tylko Paszportem „Polityki”, ale też Nagrodą im. Andreasa Gryphiusa przyznawaną przez Gildię Artystów Niemieckich za najlepszą książkę Europy Środkowej dotyczącą kwestii zbliżenia między narodami (1999). Dzieło to zostało przetłumaczone na kilka języków obcych, wielokrotnie wznawiane, wystawiane na scenach teatralnych. Powieść ta została uznana za arcydzieło. Doceniono ją za hipnotyzujący opis końca niemieckiego Gdańska i powolnych narodzin nowego świata, przesiąkniętego lękiem oraz melancholią. Chwin jest też autorem wielu tekstów eseistycznych, artykułów naukowych i prasowych - w czasopismach polskich i zagranicznych (w Niemczech, Austrii, Anglii, Włoszech, Danii, Francji, Szwecji, Słowenii, Serbii, na Ukrainie, Litwie, Węgrzech, w Rumunii, Słowacji, Hiszpanii, Japonii, Szwajcarii, w Rosji i w USA). Jego twórczość zbiera wnikliwe i raczej bardzo wysokie oceny krytyków oraz czytelników. Podkreślają kunszt językowy autora, chwalą Chwina za niezwykle bogaty, malowniczy i precyzyjny język. Jego proza bywa porównywana do misternie tkanej tkaniny lub biżuterii. Krytycy zauważają, że pisarz potrafi pisać refleksyjnie, wręcz lirycznie, a zarazem bezlitośnie realistycznie i dosadnie. Głównym motywem jego dzieł jest tragiczna historia XX wieku, zwłaszcza Gdańska oraz traumy przełomu historycznego. Mówi w wywiadach, że nigdy nie był kronikarzem Gdańska, że miasto to go jedynie wciąż inspiruje (szczególnie jego przedmieścia i XIX-wieczne malarstwo) i nie tylko je opisuje, ale też rysuje, maluje (szczególnie panoramę, architekturę, ważne dla niego miejsca). Gdańsk to dla niego temat niewyczerpany, wciąż budzący zachwyt. Podejmuje też często relacje polsko-niemieckie, szczególnie w Gdańsku, za co niektórzy krytycy zarzucają mu proniemieckość. W jednym z wywiadów wyznał: „Jestem pisarzem nostalgii gdańskiej”. Wieża gdańskiego Ratusza i wieża oliwskiej Katedry – zamglone i nieostre na tle wzburzonych obłoków – majaczą gdzieś w głębokim tle wszystkich moich powieści (Dziennik dla dorosłych, s. 470)

***

Chwin zabiera też często w swojej twórczości głos na temat Boga i religii. Nie raz wadzi się z Bogiem, twierdzi, że na świat się nie prosił, do chrztu zmusili go rodzice (Zwodnicze piękno, str. 13), a życie to „bolesna klatka cielesności” i trudno mu się pogodzić, że „aby żyć musimy zabijać inne istoty”, co jest błędem Boga. Dotknął go „grzech istnienia”... Krytykuje niektóre zwyczaje Kościoła, sprzeczne wizerunki Chrystusa po śmierci, uważa że kultura chrześcijańska ma problemy z Pięknem (niczego doskonalszego niż gotyckie piękno katedr nie udało się jej stworzyć). Ale wyznał, że „mądry człowiek nawet jeśli nie wierzy, powinien żyć tak jakby Bóg istniał. Boskie oko wprowadza porządek do naszego życia”.

Pisze:[…] choćbym nie wiem jak się starał, nigdy nie stanę się prawdziwym ateistą. Żadnych szans. Po prostu nie jestem w stanie nie wierzyć w Boga […] Ja mogę się z ludźmi spierać o to, jaki Bóg jest, ale nie o to czy jest. […]

(Dziennik dla dorosłych, s. 64)

Twierdzi również:[….] nie ma ludzi niewierzących. Są tylko ludzie wierzący i ludzie wierzący inaczej. Jedni wierzą,że Bóg jest, podczas gdy drudzy wierzą, że Go nie ma. I jedni, i drudzy są dokładnie w takiej samej sytuacji. Nie mają żadnych racjonalnych dowodów na absolutną słuszność swoich przekonań, co zupełnie nie przeszkadza im co jakiś czas popadać w ostry stan religijnego albo ateistycznego fanatyzmu. Fanatyzm ateistów potrafi być równie ostry jak fanatyzm wierzących, a czasem nawet go swoją ostrością przerasta („Tygodnik Powszechny”, 20 maja 2025). Kilka jego ostatnich książek dotyka tematu samobójstwa, są to: Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni, Samobójstwo i „grzech istnienia”, Oddać życie za Polskę. Pierwsza ma charakter filozoficzno-teoretyczny, obejmuje zagadnienia ogólne. Druga jest poświęcona problematyce romantycznego samobójstwa egzystencjalnego w sztuce europejskiej. Trzecia mówi o tym, jak Polacy myśleli o samobójstwie altruistycznym w wieku XIX i XX i jakie to znalazło odbicie w naszej literaturze oraz sztuce, a także jak wpływało na życie duchowe i zachowania Polaków. Chwin zauważa, że w Polsce właśnie romantyzm starał się utrwalić kult patriotycznego samobójstwa altruistycznego, chociaż samobójstwo takie było czczone u nas już w epoce renesansu, np. przez Kochanowskiego, kiedy to np. postać królowej Wandy wzorowano na postaciach słynnych samobójców epoki antycznej. Według Chwin to „fanatyzm”, w Oddać życie za Polskę pisze: […] Narody nie tylko umierają, ale i znikają bez śladu. I tak się stanie z Polską, jaki i z innymi państwami, wcześniej czy później. I żadne najbardziej wzniosłe samobójstwa altruistyczne nie pomogą. Zostanie pył i proch. Nic więcej.

***

Stefan Chwin jest bohaterem licznych wywiadów, recenzji, prac dyplomowych, występuje też w kilku filmach biograficznych: Ludzie i rzeczy – Stefan Chwin (1996), Stefan Chwin – Archeolog pamięci (2000), „Mój Gdańsk” (2025). Został też uwieczniony w roli jednego z apostołów na obrazie „Ostatnia Wieczerza” Macieja Świeszewskiego. Chwin był członkiem kilku zespołów redakcyjnych różnych pism. I wciąż pisze, publikuje, uczestniczy aktywnie w życiu literackim i naukowym. Bierze udział w konferencjach, spotkaniach autorskich, zasiada w jury. Jest członkiem Komitetu Narodowego ds. Współpracy z Europejską Federacją Narodowych Instytucji Językoznawczych (EFNIL), znajduje się w gronie setki najwybitniejszych polskich naukowców i twórców współpracujących z Krajowym Funduszem na Rzecz Dzieci – stowarzyszeniem zajmującym się wspieraniem wybitnie uzdolnionej młodzieży w rozwoju jej talentów. Od 2007 r. jest członkiem Rady Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk. Należy do kilku organizacji: Gdańskiego Towarzystwa Naukowego (Societas Scientiarum Gedanensis), Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (od 1990), Polskiego PEN-Clubu (od 1998). Należał do NSZZ „Solidarność”, ale wystąpił w latach 90. Jest laureatem wielu nagród i wyróżnień, medali i odznaczeń - literackich, naukowych, państwowych, regionalnych, polskich i międzynarodowych, nie da się ich wszystkich wyliczyć, ale wartymi wymienienia są: Nagroda Fundacji im. Kościelskich (Genewa,1983); czy Nagroda Literacka Gdynia (2011). Są w jego dorobku nagrody uniwersyteckie, miasta Gdańska, PEN Clubu, kilka niemieckich. Ostatnie z 2024 r. to: Nagroda Specjalna „Splendor Gedanensis” za całokształt twórczości, Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. W 2026 r. został uhonorowany Nagrodą Sezonu Wydawniczo-Księgarskiego IKAR (główna Nagroda Międzynarodowych Targów książki w Warszawie), Wawrzynem Mowy Polskiej (za całokształt twórczości, kunszt, niekwestionowane mistrzostwo oraz wybitne zasługi dla kultury narodowej w sferze słowa). Został też odznaczony przez Prezydenta RP w 2021 r. Medalem za Długoletnie Pożycie Małżeńskie, gdyż od maja 1971 r., czyli od 55 lat, jest mężem Krystyny z domu Turkowskiej, z którą ma dwóch synów: Marcina Rafała (ur. 1971) i Adama Juliusza (ur. 1979). Od ponad pół wieku są nierozłączni, zawsze i wszędzie. Razem zwiedzili pół świata i pisarz wyznał, że jego żona jest „bardzo mądra, wspaniała Pani Wygłupialska”, która wspiera go w niedobrych chwilach i umie rozpędzić jego lęki. Pisze:

Wygrałem ją na loterii życia

Ktoś mi ją zesłał w darze?

Tylko kto i za co?

Panie nie jestem godzien…

(Dzienniku dla dorosłych, s. 47)

Pani Krystyna, nieodłączna towarzyszka pisarza, jego muza, redaktorka, wydawca (w jej gdańskim wydawnictwie Tytuł ukazała się większość książek Stefana Chwina), korektorka jego książek – w swoim uroczym, figlarnym nakryciu głowy i charakterystycznej kwiecistej kreacji - przyjechała też z mężem do Opinogóry.Obydwoje zostali przyjęci serdecznie w Muzeum Romantyzmu.

Teresa Kaczorowska, XXVIII Spotkanie z Literaturą w Opinogórze, 10 października 2026

Krzysztof Turowiecki

Związek Literatów na Mazowszu Projekt i wykonanie www.ekspansja.eu