
BARWY, ZAPACHY I SMAKI ŻYCIA Barbary Orlowski
Teresa Kaczorowska – Wacław Oszajca, partner intelektualnej dyskusji
"Kryształowa podkowa" recenzja

BARWY, ZAPACHY I SMAKI ŻYCIA Barbary Orlowski
Najnowszy tomik poetycki Barbary Orlowski Szczęście smakuje malinami ukazał się niedawno, bo z końcem 2025 roku. Poetka, dziennikarka, animatorka kultury, malarka, współautorka międzynarodowych antologii, inicjatorka klubów, kół literackich, organizatorka wieczorów poetycko-malarsko-muzycznych, członkini wielu stowarzyszeń międzynarodowych, w tym również Związku Literatów na Mazowszu i można by tak jeszcze wymieniać wiele jej działań, przynależności, dokonań artystycznych i literackich pełnych pasji, zaangażowania, obficie nagradzanych w Europie i świecie (pełne informacje zawarte są na okładce i wewnątrz omawianego tomu wierszy). Warto nadmienić, ze poetka mieszka na dwóch kontynentach (w Niemczech i Brazylii), ale dosyć często odwiedza rodzinny kraj. Kolejny już raz uczestniczyła w Ciechanowskiej Jesieni Poetyckiej, odbywającej się już od 30. lat w październiku. Szczęście smakuje malinami jest zbiorem wierszy z lat 2020-2022, ale pojawiły się również w tym zbiorze nieliczne utwory z lat wcześniejszych 2014–2019. Pisane były głównie w Niemczech, ale też w Holandii oraz w ojczyźnie poetki, w Polsce. Każdy wiersz sygnowany jest nazwą miejscowości i datą jego powstania. Znając poprzednie tomy wierszy autorki, można stwierdzić, że i te oscylują wokół problemów życiowych, codziennego dnia, pełnego trosk i kłopotów, ale też radości i nadziei na dzień jutrzejszy. Podmiotem lirycznym i bohaterką wierszy Barbary Orlowski jest kobieta, którą zapewne można utożsamić z poetką, ale w wielu wypowiedziach kobiecy świat staje się uniwersalną przestrzenią doświadczeń i przeżyć innych kobiet. Ale poetka nie ogranicza się tylko do ich świata. Na pewno jednak patrzymy na kreację świata przedstawionego w jej wierszach przez pryzmat wrażliwości, delikatności, rozterek, wahań, siły, determinacji, odwagi typowej dla kobiet i to kobiet wyjątkowych, takich jak sama autorka. Wszystko widoczne jest już na okładce tej publikacji. Na czarnym błyszczącym tle główne miejsce zajmują malinowe serca ułożone w kształt czterolistnej koniczyny - symbolu szczęścia! Ma ona podobno magiczną moc- symbolizuje cztery żywioły, strony świata i pory roku. Każdy z jej listków ma swoje odrębne znaczenie - oznacza nadzieję, wiarę, miłość, szczęście, tak naprawdę odpowiadając za to, co w życiu najważniejsze. Czy odnajdziemy te wartości w wierszach tomu Szczęście smakuje malinami Barbary Orlowski? Tak, bo sygnalizuje to już sam tytuł zbioru. Będzie tu więc mowa o życiu, nadziejach, marzeniach, o tym czego pragnie, co ją niepokoi, z czym boryka się bohaterka wierszy - kobieta XXI wieku. Zabrzmi to zapewne trywialnie, ale pragnie ona tego, czego kobiety szukają chyba od zawsze - szczęścia i to głównie w miłości, kogoś bliskiego, czułego, troskliwego obok siebie, z kim można przeżywać uniesienia, wzloty i rozkosze swej kobiecości. Pragnie miłości, w każdym jej wymiarze, bo: „…miłość jest dobra na wszystko […]/ kiedy się kocha wiruje cały świat radośnie / […] wiem, że miłość i w moim świecie jest czysta i piękna” (Mówiłeś mi)”. Zapewne dlatego daje poetka swoim rozważaniom i refleksjom morficzny i symboliczny jednocześnie tytuł zbioru Szczęście smakuje malinami. Pierwszy wiersz zbioru Szczęście smakuje malinami brzmi identycznie jak tytuł całego tomiku. Podmiot liryczny wyznaje: „czekam na szczęście o smaku malin” i każdego dnia marzy o bajecznym „malinowym panu”, któremu towarzyszy zapach malin. Sok malinowy stoi na stole a włosy rozwiewa wiatr w malinowego krzewu. Bohaterka wiersza twierdzi, że rozum i rozsądek nakazuje czekać na to malinowe szczęście, to jednak serce nie słucha i biegnie myślą i śladem za ukochanym. Malina jest krzewem, którego specyficzne owoce mają słodki smak i piękny aromat, ale też drobne i twarde pesteczki zawierające odrobinę goryczki. Barbara Orlowski przywołuje tu tradycyjny motyw malin, symbol miłości znany w kulturze słowiańskiej, a różnie wykorzystywany i interpretowany w literaturze polskiej. W poezji polskiej już od XVIII wieku maliny stanowią ważny atrybut i symbol zmysłowości, uczuciowości, piękna, intymności a nawet miłości prowadzącej do zbrodni. Odnaleźć można tego przykłady w licznych utworach. W sentymentalnej sielance Franciszka Karpińskiego Laura i Filon, odnoszą się do uczuciowości i szczerości bohaterów, ale już w wierszu Marii Pawlikowskiej–Jasnorzewskiej pod tym samym tytułem, poetka podważa szczerość uczuć w symbolu różowych malin, jako niedojrzałych uczuć kochanków. Maliny w Balladynie Juliusza Słowackiego stanowią motyw zbrodni, podobnie w wierszu Maliny Aleksandra Chodźko. Malinom nie oparł się Konstanty Ildefons Gałczyński, oczywiście jako atrybutu miłości w Rozmowie lirycznej. Nie omieszkał o malinach pisać w swym wierszu ks. Jan Twardowski jako babcinym leku na poty – to już zupełnie inny wymiar malin - leczniczy, choć mowa tu też o miłości, bo trosce o zdrowie wnuka. Maliny w tytułowym wierszu Barbary Orlowski są motywem, któremu najbliżej do tradycyjnego symbolu miłości do wybranka serca, miłości pięknej, namiętnej, zmysłowej, której bohaterka oczekuje w pełnej dojrzałej swej kobiecości. A jej rozwiane włosy w malinach przywołują erotyczny aspekt uczuć, podobnie jak w Malinowym chruśniaku Bolesława Leśmiana - niedościgłym poetyckim wzorcu miłości kochanków. Ale czystość i prostotę uczuć Barbary Orlowski można też odnieść do czułostkowości sentymentalnej u Franciszka Karpińskiego. O malinowym królu śpiewa znana współczesna piosenkarka Urszula. W tekście Marka Wojciecha Dutkiewicza jest to również ktoś ważny i wymarzony w snach, z którym można dopłynąć do gwiazd i zawsze od złego obroni. Tym malinowym królem jest kochanek, zapewniający wybrance serca chleb i dom - szczęście pełne kosmicznych uniesień i spełnień.
Czy szczęście można smakować, a na dodatek, czy może ono mieć smak malin? Czym jest szczęście dla Barbary Orlowski ? W tym zbiorze poetyckim można odnaleźć wiele określeń synonimów szczęścia, których jest aż około 250. Szczęście jest więc określeniem niezwykle pojemnym i może się tu odnosić, np. do afirmacji naturą świata, jaka otacza poetkę. Jej podziw dla piękna kolejnych pór roku, bo w każdej z nich widzi to, co urzeka człowieka. Jesienne, wiosenne, czy letnie palety kwietnych ogrodów i parków, odcienie zieleni drzew, krzewów i traw, słoneczne promienie tańczące z gałązkami lub kroplami wody tryskającymi z fontann, tworząc barwne tęcze rozszczepionego światła w przeźroczystym powietrzu, to malownicze obrazy nasycone synestezją sensualizmem doświadczeń przeżywanego piękna natury. W wierszu Wiosna:”…rozłożył się dywan i z przylaszczek … zakwitły zawilce…witają tulipany i magnolie”. A w wierszu Fontanny łódzkie wyznaje: „ uwielbiam fontanny/ moją ulubioną to Fontanna Miłości…”, może dlatego, że związana jest ona z legendą o dozgonnej miłości kochanków, którzy obmyją w niej twarze. Szczęście traktuje poetka też jako arkadię świata dzieciństwa, do której powraca w obrazach minionego czasu, kiedy jako mała dziewczynka bywała często u dziadków w sadzie i ogrodzie. Z ogromną radością i czułością przywołuje tamte chwile spędzane wśród kwiatów i smaku owoców, warzyw - dorodnych, soczystych, pachnących, które rozbudzały wszystkie zmysły, o których nie da się zapomnieć, bo to smaki życia!
zamykam oczy i widzę drewnianą ławeczkę w ogrodzie pełnym kwiatów […] widzę pnące się winogrona […] rząd krzaków porzeczek czerwonych i białych dalej maliny truskawki ogórki i tyki z fasolą […] widzę dorodne rozłożyste drzewa jabłoni jak biegam pomiędzy drzewami i wącham maciejkę […] zamykam oczy tak mocno jak tylko mogę a przed oczami stoją kolorowe obrazy z mojego szczęśliwego dzieciństwa […] (Wehikuł czasu)
Malownicze i żywe obrazy przyrody stają się nie tylko tłem wyrażanych emocji, stają się bohaterami i przyjaciółmi jej doświadczeń w zmysłowym przeżywaniu duchowego świata. Natura istnieje w ścisłej symbiozie z uczuciami i emocjonalnością poetki, co widoczne jest w wierszu Maciejki: „… zmierzch i maciejki / grządki w różnych odcieniach fioletu i różu/wijące się ścieżki i białe margerytki /…odurzający zapach maciejki / pozostał na zawsze w pamięci i w zmysłach węchu…/ bo maciejki pachną po prostu jak letnie wieczory”. Prostota, piękno i wrażliwość na świat odbierana wszystkimi zmysłami, kłóci się często z realną rzeczywistością – trudno często je odnaleźć w życiu dojrzałym. Kraina zapachów, barw kojących zmysły jest swoistą ucieczką podmiotu lirycznego od trudnej rzeczywistości dorosłego życia. W nim bowiem panuje zawiść, zdrada, pomówienie, wiele frustrującego zła i nikczemności. Wówczas przychodzi zwątpienie, ból, ogarnia pustka, czasem też bezsilność - życie dotkliwie upokarza!
Obdarło mnie życie z miłości Nie czuję już nic Obdarło ze złudzeń i marzeń Znikło jak cień Obdarło do naga Nie pozostało już nic Słyszę tylko Bezlitosny szyderczy śmiech (Życie i śmiech)
Poetka pozostając wciąż w świecie pragnień i marzeń, w świecie bajkowym, to rzeczywistość przynosi jej dowody niespełnienia pragnień. Pewnie dotychczas, jak dowodzą inne wiersze tego zbioru, bohaterka nie znalazła smaku malin, którego szuka w miłości. Może pragnie tylko takiego kochanka, który pachniał malinami, był wyjątkowy, jakby z innego świata, ale odszedł, rozczarował, a może tez zawiódł i zranił jej uczucia?
Karcisz mnie za marzenia i niespełnione sny Karcisz mnie za myśli i za niewypowiedziane słowa […] Karcisz mnie za uśmiech za dobry humor I za ti że nie udało mi się zebrać kwiatów na łące Szukam pięknych dni i uciekam w marzenia z powrotem I w złotą krainę zapomnienia (Skarga)
Rozstania są bolesne i trudne. Czegoś dowodzą? Są tylko porywami serca, mrzonkami, czy kolejnymi doświadczeniami w oczekiwaniu z nadzieją na spełnienie? Zapewne jednym i drugim. Zawsze się jednak można schronić w świecie marzeń i poezji, przywołującej to, co piękne a minione. Powodzenie w realizowaniu życiowych celów, czy korzystny bilans doświadczeń to szczęście utożsamiane z radością i optymizmem. Ten optymizm towarzyszy autorce szukającej, oprócz arkadii ogrodów swych dziadków w sentymentalnych powrotach do dzieciństwa, odporności na całe zło świata w sile wewnętrznej, która pozwala podnosić się z kolan i poniżenia. Mówi o tym w dystychu Wołanie: „nie będę się chować za zasłoną dnia /i przestanę płakać nad sobą / nie będę rozdzierać serca na strzępy / i pamiętać tych którzy dręczyli […] otulę w aksamit moją duszę / aby zaowocowało ziarno spokoju”. Pamięta również słowa dziadka: „…mówił mi, że po deszczu / wszystko rodzi się do życia” (Deszcz). Bohaterka walczy o swą godność, otwiera kolejne drzwi, za którymi czekają nowe, nieznane jeszcze doświadczenia, ale ma nadzieję, że lepsze od minionych. W wierszu Każdego dnia pisze: „fałszywe historie nowe powody do niepokoju/kłamstwa codzienne pojawiają się nowe obawy […]…-gnębią i krytykują / fałszywe opowieści nadzór dominacja i nękanie […] konstrukcja kłamstwa zaczyna pękać / życie i czas stał się nieoczekiwanym darem”. W innym wierszu Most do przyszłości wyznaje: „…w uliczkach niewiedzy kłamstwa i prawdy /szukam mostu do przyszłości… „. Autorka zna wartość i znaczenie życia, dlatego zapewne dostrzega piękno w małych, drobnych, codziennych sprawach i zjawiskach, które dają zadowolenie i niosą radość. To na przykład poranna kawa, której zapach otula swą wonią cały dom, to zatopienie się w lekturę w miękkim, głębokim fotelu, przy kominku z kieliszkiem wina, gdy za oknem późna, jeszcze chłodna wiosna lub tańczące, dryfujące liście w jesiennym wietrze. Ale właśnie to, co za szybą ciepłego mieszkania, pozwala odciąć się od świata. Jak ważne jest domowe ognisko, ciepło i spokój, zapach cynamonu, pieczonego chleba, one – wyznaje poetka - dają poczucie bezpieczeństwa. Czyż to nie jest błogie szczęście? To pragnienie nie tylko poetki, ale każdego z nas! Codzienne drobiazgi- zapachy, kolory, ruch i dźwięki – to co nas otacza, to są prawdziwe smaki życia, niosące spokój, nadzieje, poczucie spełnienia. Z wielkim entuzjazmem i wręcz euforyczną radością autorka kreśli swój plan na dalsze życie, którego jeszcze wiele przed nią:
[…] jestem częścią mojego życia a świat należy do mnie czuję w tej chwili zapach morza i piasku właśnie teraz zakwitły mi w głowie piwonie czuję że wszystko jest możliwe […] jestem na swoim miejscu pełna radości i nadziei z którą chcę się podzielić chcę żyć i czuć zapach życia […]. (Plan na życie)
Barbara Orlowski w swym tomie wierszy maluje słowem portret kobiecej wrażliwości i siły, ukazując istotę kruchą, marzycielkę – w głębi duszy jeszcze może dziecinną, a jednocześnie kobietę zachłanną życia, kipiącą energią wrzącego wulkanu, rozumiejącą jednocześnie prawdy, twarde prawa i reguły życia. Po prostu jest to portret kobiety samodzielnej i wolnej.
oto ona bogini lwica księżniczka złośnica ślicznotka za dużo mówi za często pragnie czuje za dużo […] to ona jest-szczera z uśmiechem na twarzy niebezpieczna i z piekielnym zapałem ach ta kobieta – za mądra za ładna za trudna za brzydka zbyt ekstrawagancka i odnosząca sukcesy […] dla niektórych diablica a dla innych święta […] kobieta w oczach mężczyzny- za wrażliwa za dzika zbyt przemądrzała zbyt wredna – szatanica […] […] kobieto nie bój się niczego i na nic nie zwracaj uwagi bądź szczęśliwa kochaj i bądź kochana bądź zołzą albo aniołem bo przecież tego nikt ci nie może zabronić (Kobieta)
Mimo iż odbieramy ten tekst pół żartem pół serio, bo pobrzmiewa tu swoisty humor poetki, to pointa wiersza jest zupełnie poważna. Bohaterka zupełnie serio i prawdziwie, szczerze mówi o doświadczeniach trudnych, o samotności, przemijaniu, lękach, czy śmierci (Strach). Jako osoba dojrzała ma świadomość, że nie na wszystko można mieć wpływ, trzeba zaakceptować i pogodzić się z nieuchronnymi procesami przemijania, starością i osamotnieniem. I nie jest to jedynie doświadczenie indywidualne, odczytywać je trzeba w szerokim, ogólnoludzkim aspekcie. […] kiedy wszystkie ulice pustoszeją Pozostaje rozczarowanie smutek i mrok godziny odmierzają w strachu śmierć […] strach depresja niepewność i śmierć rządzi światem […] samotność jest jak deszcz przychodzi w nieoczekiwanych godzinach i czasie ciała oblewa strach i drżenie […] ludzie którzy się kochali nienawidzą się (Samotność jest jak deszcz)
Samotność była szczególnie odczuwalna w czasie pandemii Covid-19, kiedy normalne życie było poza zasięgiem, jak zapisuje w wierszu Samotność w czasie pandemii. Był to czas służący refleksjom, wsłuchiwaniu się we własne myśli i zgłębianiu prawdy o sobie, podróżowaniu do nieznanych i niewidzianych miejsc:„ […] spoglądam na zegar (i tylko) /samotność trzeszcząca podłoga/ bezużyteczność i majowy dzień” (Podróż). W wierszu Odwaga bezpośrednio zwraca się do odbiorcy z apelem :
przygotuj się na pożegnanie młodości nie może trwać wiecznie przemija szybko […] przygotuj się na pożegnanie miłości odważnie podziękuj za magiczne dni za rozkoszne noce i za życia sens […] zacznij kochać życie a wraz z życiem siebie miej odwagę na pożegnanie bez więzi i bez żalu bo życie jest krótkie i nie będzie wiecznie trwa (Odwaga)
Ważne dla poetki są wspomnienia dawnych miejsc, intensywnych zapachów kwiatów, chleba i poczucie domowego bezpieczeństwa (Strumyk), ale czasu nie można zatrzymać! Czas jak strumień upływa zgodnie z sentencją Heraklita z Efezu „panta rey”, czyli „wszystko płynie”. Można jedynie czuć niewymowną tęsknotę za tym, co przeminęło, ale ona trwa jedynie w sercu i pamięci. Bywa, że tęsknota przenika do głębi duszy i drąży do szpiku kości, świat czyni pustynią, a serce pęka i krwawi (Skradziona dusza). W ciszy szumu fal oceanu przy zachodzie słońca, w palecie barw świata widzianych przez artystkę, człowiek kamienieje z tęsknoty, która kradnie duszę. Szczerze przyznaje się poetka do twórczej niemocy. Coraz częściej traci natchnienie i wiersze nie chcą się pisać jak dawniej. Jest to frustrujące, ale cierpliwość i wiara daje nadzieję, że twórcza wena powróci, że to tylko chwilowa niemoc (Wiersze). Wielka wrażliwość bohaterki wierszy Barbary Orlowski wychodzi poza jednostkowe doznania, czyniąc je ponadczasowymi i uniwersalnymi. W poszukiwaniu szczęścia poetka w przestrzeniach psychologicznych i filozoficznych rozpatruje aspekty miłości, emocji, jej znaczeń , czy konsekwencji tych stanów i uczuć. Można powiedzieć, zgadza się z Sokratesem, że przyjemność jest wolna od wyrzutów sumienia, a szczęście osiąga się wówczas, gdy poznaje się prawdę o sobie i świecie, która człowieka ubogaca czyniąc mądrzejszym. Osiągnąć to można unikając cierpienia i w umiarkowaniu przyjemności - tu jednak raczej rozmija się poetka w wielkim filozofem starożytności. Owszem, szuka wewnętrznego spokoju, ale nie pozostaje w umiarkowaniu przyjemności, a już na pewno nie w akceptacji zła, czy niespełnienia w tym, co niesie los. To typ buntowniczki, która pomimo różnych przeciwności i trudów, pragnie szczęścia dla siebie, a nawet dla całego świata. Barbara Orlowski kocha życie namiętnie i bezwarunkowo. Podobnie jak Wojciech Młynarski, który w swym tekście piosenki śpiewanej przez Edytę Geppert pisał: „Uparcie i skrycie och życie, kocham Cię nad życie, […] poznawać pragnę Cię w zachwycie, […] I spotkać człowieka / Który tak jak ja / Nadzieję ma…”.
W wierszu Ptaki rozerwały ciszę poetka mówi o ciszy przerwanej wojną i gołębiach przypominających anioły chroniące świat przed złem. To symbole pokoju, dobra i piękna. Tego pragnie każdy człowiek, ale w apteczce autorki „nie ma lekarstwa na ozdrowienie świata”. Ten lek nosi nazwę „Pokój na całym Świecie” i każdy musi go odnaleźć! W wierszu Modlitwa szczerze wyznaje, że każdy dzień zaczyna właśnie od modlitwy, zapalając kolejne świece - dobroci, przebaczenia, miłości i pokoju :
… za wszystkich tych co złem zioną/i nienawiścią-za tych co źle życzą innym/ … za tych którzy są oprawcami/nie doznając w życiu dobroci i miłości/ … za kłamców wyzyskiwaczy i gnębicieli/ … za ludzi na świecie i cały świat/… potrzebujących pomocy i niewinnych/ ... za dobroć za szczęście i przyjaźń/za dni spokojne radosne i bez wojen/ … za lepszy świat bez prześladowań (Modlitwa)
Takie widzenie siebie w świecie, który przecież poddaje ostrej krytyce w wielu swych wierszach tego zbioru, może wynikać z nauk i roli, jaką odegrał w życiu poetki i całego polskiego narodu Jan Paweł II - polski papież. W kilku wierszach o znamiennych tytułach: Mój Papież, Ojciec święty, Jan Paweł II, Papież wielkiego serca, Pielgrzym nadziei, Pogrzeb Ojca Świętego Jana Pawła II przypomina wartości, jakie stały się drogowskazami w jej życiu oraz wielu ludzi na całym świecie. Słowa Jana Pawła II do dziś chronią, uskrzydlają, dają radość i nadzieję, poczucie bezpieczeństwa oraz miłość i bliskość z drugim człowiekiem. Jan Paweł II uczył godności, obudził naród z letargu, otwierając „bramę do wolności”, głosząc: „Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy”, czy : „Człowieka trzeba mierzyć miarą serca”. Jan Paweł II staje się tu wielką siłą ducha, z której czerpie poetka przekonanie o miłosierdziu i miłości do ludzi i świata, o szerzeniu dobra i piękna, zapewniającego harmonię, zadowolenie i spełnione życie. Może więc należy się skłonić do stwierdzenia, że poszukiwanie szczęścia przez poetkę bardzo bliskie jest postawie eudajmonizmu, czyli uznawaniu szczęścia za najwyższe dobro (choć wielu filozofów pojmowało je nieco inaczej).
Przemyślana wydaje się kompozycja całego zbioru, zwłaszcza w jego początkowej części – całość otwiera wiersz tytułowy, a kolejne utwory niosą refleksję o pięknie i radości życia, głównie o czerpaniu radości z tego, co ono poetce przynosi, by następnie przejść doświadczeń związanych z postacią i nauką Jana Pawła II. Następnie pojawiają się refleksje o życiu w czasie pandemii covid-19. Kolejne treści wprowadzają już pewien nieład, przeplatankę tematów związanych z życiem, szczęściem oraz konsekwencjami jego braku, krytyką niegodziwości i zła świata. Jak na huśtawce nastrojów przechodzimy od radości z euforią, zadowolenia, piękna, itp. do wylewającej się za chwilę rozpaczy, strachu, pustki, itd. To nieład kontrolowany, przypominający prawdziwe życie, w którym przeplata się radość ze smutkiem, a bohaterka wierszy alter ego poetki Barbary Orlowski, w ciągłym trudzie poszukuje szczęścia i miłości. To nie jest trud syzyfowy. Ma on głęboki sens. Jest nim nieustawanie w poszukiwaniu miłości, zadowolenia, radości, prawdy, spokoju i akceptacji – tak szeroko rozumianego przez nią szczęścia. Tym większy ma to sens, gdyż jak poetka przypomina, życie jest krótkie, bardzo kruche, przemijające. Dlatego sensu i wartości nadają mu codzienne, z pozoru błahe, zwyczajne momenty, nawet w trudnych bezdrożach krótkiej egzystencji, gdzie zawsze odnajdujemy kolejną ścieżkę. To budzi nadzieję i zapewnia radość.
Czasami kiedy idziesz […] Przed siebie przez pola i łąki Odkrywasz że te bezdroża Zachęcają do dalszej nieznanej podróży
[…] zakładasz plecak na plecy I wyruszasz w dalszą drogę (Bezdroża)
Najważniejsze jednak w tej życiowej drodze poszukiwania szczęścia w miłości do drugiego człowieka i świata jest siła i wola walki z przeciwnościami losu, z własnymi słabościami oraz wielkie ukochanie życia. Radość i entuzjazm z nadzieją budują wiarę w przyszłość.
[…] czuję że wszystko jest możliwe… Pełna radości i nadziei z którą chcę się podzielić Chcę żyć i czuć zapach życia […] (Plan na życie)
Wiersze tego zbioru, a jest ich razem z aforyzmami około 90. (sentencje zamykają zbiór), to utwory napisane w nowatorskiej formie poetyckiej wiersza wolnego. Ten typ - sposób pisania wierszy, stanowi dominującą formę w poezji XX wieku i współczesnej, a cechuje go brak rygorów wersyfikacyjnych. W tekstach Barbary Orlowski widzimy wszystkie jego cechy: brak rymów, choć niekiedy się pojawiają, zróżnicowaną liczbę sylab w wersach i różną ich długość, a co znamienne - brak interpunkcji. Poetka stosuje też wszystkie rodzaje tej nieregularnej wersyfikacji - wiersz składniowy, intonacyjny, emocyjny a też elementy syntagmatycznego. Posługuje się również wierszem białym – bezrymowym (znanym od wieków), zachowując w utworach melodykę i rytm intonacyjny oraz emocjonalny. Stosuje wiele środków artystycznych, jakimi maluje obrazy, wyznaje uczucia, opisuje doświadczenia życiowe - to gównie epitety, metafory, animizacje z paletami barw, bukietami zapachów, symfoniami dźwięków, ruchem powiewów wiatru, włosów, szala, morskich fal, tańca. Posługuje się sprawnie synestezją, wyliczaniem, paralelnymi powtórzeniami, przywoływaniem maksym i własnych sentencji. Operuje językiem prostym, jasnym, zrozumiałym dla każdego odbiorcy, niekiedy nawet zbyt kolokwialnym. Odkryłam też nieliczne usterki językowe różnego typu, które są wynikiem braku korekty i niedopatrzenia ze strony wydawcy książki (publikacja nie zawiera informacji o korekcie), ponieważ poetka mimo wieloletniego stałego pobytu poza granicami kraju świetnie posługuje się ojczystym językiem. Można więc autorkę usprawiedliwić wieloletnim życiem w obcojęzycznym środowisku i właśnie brakiem korekty. Stosowanie apostrof, form retorycznych i stylu perswazyjnego pozwalają poetce na bezpośrednie nawiązywanie relacji z odbiorcą i skłanianie go do refleksji nad zawartymi w utworach przesłaniami. Poetka stosuje tu niezwykle impresywną, apelatywną formułę wypowiedzi lirycznego „ja”. Teksty uzupełnione są zdjęciami poetki, ilustrującymi jej podróże literackie i życiowe. Zbiór zawiera też wyczerpującą biografię autorki oraz Posłowie pt. Życie odnalezione, pióra dr. Dariusza Lebiody.
Wiodącym tematem zbioru wierszy Barbary Orlowski Szczęście smakuje malinami jest właśnie szczęście, czyli przekonanie o takich stanach emocjonalnych, które dają nam zadowolenie i radość życia jakiego wszyscy pragniemy: i poetka, i bohaterka jej wierszy, i każdy człowiek. Autorka ukazuje to zagadnienie, w wielu płaszczyznach, zawsze jednak wiąże je z miłością do wybranka serca. Poszerza jednak ten krąg uczuciowo-emocjonalny o rodziców, dziadków, przyjaciół, ogół ludzi, a także o świat natury, ponieważ dotyka spójnych z miłością emocji uczuć dotyczących przemijania, samotności, śmierci, wiary. Rozważania poetki o szczęściu i miłości, czyli o tym co najważniejsze w ludzkim życiu, co nadaje mu sens, widoczne są również w płaszczyźnie filozoficznej, ale też psychologicznej i społecznej. Nie można też pominąć kontekstu historycznoliterackiego, do którego czytelnik sam znajdzie bezpośrednie liczne odniesienia. Szczęście smakuje malinami to zbiór wierszy, który ukazuje autentyzm i prawdę życiowych doświadczeń poetki poszukującej piękna, dobra, spełnienia w miłości. Dopóki - ono - życie trwa, to po ukwieconych, czy dziurawych bezdrożach świata, jej bohaterka nie ustaje w wędrówce do szczęścia, jak i Ona sama. Poetka odkrywa przed nami wszystkie smaki życia, barwy natury i świata, zapachy, dźwięki, które się pamięta latami. Autorka potrafi nie tylko kosztować, ale też rozkoszować się życiem, brać je garściami, wiecznie głodna ich różnorodnych smaków. I podpowiada czytelnikom, jak smakować to malinowe szczęście, czyli brać z życia to, co najtreściwsze, najcenniejsze, co czyni człowieka spełnionym i szczęśliwym, choć podobno - szczęście to tylko chwile. Można poezję Barbary Orlowski nazwać typowo kobiecą, ale czy rzeczywiście doświadczenia ukazane w wierszach tego zbioru mogą być utożsamiane jedynie z kobietami, mimo że podmiotem lirycznym jest właśnie kobieta? To pytanie kieruję do przemyśleń czytelników - niech każdy sam znajdzie na nie odpowiedź! Przesłaniem dla odbiorców tych wierszy, zawierającym credo poezji Barbary Orlowski są aforyzmy poetki, zamykające cały zbiór poetycki Szczęście smakuje malinami. Kończąc swój wywód, przytoczę jedną z sentencji autorki, zachęcając do refleksji i może nawet konfrontacji własnych doświadczeń i przemyśleń z prostotą i bezpośredniością wyznań autorki, a ukazała je z wielką wrażliwością Swej poetyckiej, malarskiej duszy: „Kochaj życie, kochaj siebie, celebruj swoją indywidualność i czuj się komfortowo robiąc rzeczy, które dają Ci radość z życia i z tego co robisz”.
Barbara Orlowski, Szczęście smakuje malinami, Bydgoszcz 2025, 112 s.
Recenzja książki zostanie opublikowana w „Ciechanowskich Zeszytach Literackich” nr 28/2026
Ewa Krysiewicz Sekretarz Związku Literatów na Mazowszu. |
Krzysztof Turowiecki