Związek Literatów na Mazowszu Związek Literatów na Mazowszu
Związek Literatów na Mazowszu
Link do strony na Facebooku
Login:
Hasło:

forum literackie

Ożywczy smak peryferii

Ciastko

Muza

APOKALIPSA I NADZIEJA

BARWY, ZAPACHY I SMAKI ŻYCIA Barbary Orlowski

Pisze wiersze ołówkiem

Teresa Kaczorowska – Wacław Oszajca, partner intelektualnej dyskusji

Szukasz krytyka? Zwróć się AI

więcej..

Partnerzy ZLM

AES

Partnerzy Muzeum Szlachty Polskiej w Ciechanowie MDK Przasnysz Muzeum Historyczne w Przasnyszu Urząd Miasta Ciechanów Starostwo Powiatowe w Ciechanowie Samorząd Województwa Mazowieckiego


Ocena: 0

Ożywczy smak peryferii

(kilka uwag na marginesie lektury szkiców literackich Ewy Krysiewicz)

Tadeusz Witkowski

 

Znikający punkt
Zaczynam nieskromnie… bo od nawiązania do własnych doświadczeń jako początkującego historyka i krytyka literackiego, który blisko pięćdziesiąt lat temu próbował organizować życie literackie na tak zwanej prowincji. Byłem wówczas doktorantem Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, ale moja żona z trójką dzieci mieszkała na północnym Mazowszu w Przasnyszu. I to w tej właśnie małej miejscowości znalazło się kilku początkujących pisarzy. To od nich wyszła propozycja przygotowania jakiejś publikacji, która zawierałaby ich wiersze i artykuły. Zwrócili się z nią do mnie licząc najwidoczniej, że potrafię zrealizować taki projekt, skoro już w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych minionego stulecia prasa literacka zaczęła publikować moje teksty.*
    Zgodziłem się, choć okoliczności nie były sprzyjające. W kraju zaczynało wrzeć. Bezpieka kontrolowała moją korespondencję i inwigilowała mnie — najpierw z powodu udziału w wydarzeniach marcowych w okresie studiów (1968), następnie — po podpisaniu petycji do Sejmu zawierającej protest przeciwko zmianom w konstytucji PRL forsującym nierozerwalną przyjaźń z ZSRR (przełom lat 1975/76) i wreszcie (po roku 1977) — w związku z prowadzoną wspólnie z Mariuszem Bondarczukiem „nieprawomyślną” działalnością formacyjną wśród lokalnej młodzieży przasnyskiej. Trudno uwierzyć, ale w Biuletynie Informacji Publicznej IPN znajduje się co najmniej jedenaście sygnatur teczek potwierdzających powyższe fakty.
    Tak czy inaczej, przygotowałem almanach o nazwie Wyrób własny ze wstępem zatytułowanym Dyskretny urok peryferii i pokazałem ów wstęp koledze zatrudnionemu w redakcji tygodnika „Kultura”. Pismo wydrukowało go w sierpniu 1980 roku (nr. 37 s. 5), ale książka zilustrowana przez Wojtka Ciesielskiego i wydana pod egidą Miejskiego Domu Kultury w Przasnyszu (pod autorskim pseudonimem Tomasz Serafinowicz) ukazała się dopiero w roku 1983, bo w międzyczasie doszło do powstania Solidarności i wprowadzenia przez komunistów stanu wojennego.
    Dlaczego o tym wspominam? Otóż chcę uzmysłowić czytelnikom czerpiącym wiedzę o tamtych czasach wyłącznie z relacji historyków, jak wiele zmieniło się w ciągu pięćdziesięciu lat w strukturze życia literackiego. W czasach komunizmu istniał wyraźny podział na centrum i peryferie. To, co działo się na kulturalnej prowincji miało z reguły charakter wtórny. Ludzie pióra osadzeni w realiach regionalnych musieli zabiegać, by centralna prasa ich zauważyła i poświęciła im nieco uwagi. Funkcjonował mecenat państwowy, ale korzystanie z jego dobrodziejstw wiązało się z koniecznością przestrzegania reguł forsowanych przez cenzurę prewencyjną. W drugiej połowie lat siedemdziesiątych działały już, co prawda, wydawnictwa drugiego obiegu, ale i one stanowiły swego rodzaju centrum wypełnione nazwiskami łatwo rozpoznawalnych pisarzy. Otwierając dziś „Ciechanowskie Zeszyty Literackie” widzę powszechnie znane nazwiska obok nazwisk, które niewiele mi mówią, ale wgłębiając się w lekturę uświadamiam sobie, że w stosunkowo wielu przypadkach doszło do zniwelowania poziomów i przesunięcia punktu ciężkości. Początkujący pisarz nie musi zabiegać o względy redaktora. O jego pozycji decydują przede wszystkim własny talent, wiedza, osobiste doświadczenia i zdolność organizowania wypowiedzi. To pierwsza z myśli, jakie nasunęły mi się podczas lektury opublikowanej niedawno, książki Ewy Krysiewicz W oczach recenzenta (Oficyna ZLM, 2026).

 

Między krytyką literacką a polityką
Artykuły Ewy Krysiewicz stanowić mogą doskonały przykład zespolenia dwu podstawowych funkcji krytyki literackiej, poznawczo-oceniającej i operacyjnej (osadzającej przekaz literacki w okolicznościach socjalnych). Wyszczególnił je w klasycznej rozprawce z początku lat sześćdziesiątych Janusz Sławiński wymieniając dodatkowo dwie jeszcze funkcje: postulatywną i metakrytyczną (Funkcje krytyki literackiej w zbiorze Z Historii i teorii literatury. Prace poświęcone V Międzynarodowemu Kongresowi Slawistów w Sofii pod red. Kazimierza Budzyka, Wrocław 1963). Otóż autorka nie poucza pisarzy i nie próbuje pokazać jak poradziłaby sobie z prezentowanym materiałem, gdyby weszła w ich role. Nie konfrontuje też własnych zasad krytycznoliterackich z warsztatem innych badaczy literatury. Skupia się na opisie i życzliwej ocenie wypowiedzi literackich umieszczając je w kontekście układów społecznych.
    Książka zawiera dwanaście artykułów pisanych głównie na użytek „Ciechanowskich Zeszytów Literackich”. Dotyczą twórczości dziewięciorga pisarzy, jako że w przypadku Teresy Kaczorowskiej, która jest nawiasem mówiąc redaktorką omawianego zbioru, Ewa Krysiewicz recenzuje osobno jej cztery publikacje. Trzy artykuły zawierają syntezę większych fragmentów dorobku twórczego poszczególnych pisarzy, reszta to recenzje pojedynczych zbiorów poezji i prozy.
    We wstępie Od redaktora i wydawcy Teresa Kaczorowska zwraca uwagę na fakt, że pejoratywna krytyka tekstów zdarza się autorce rzadko (jeśli już to w zawoalowanej formie) i że jeśli miałaby dokonać negatywnej oceny danej książki, to w ogóle nie podejmuje się napisania recenzji. Uważa przy tym, że jest to salomonowa, mądra decyzja. Tyle że w takich przypadkach krytyk wchodzi w rolę działacza reprezentującego instytucję literacką, z czym wiąże się niekiedy niebagatelna cena. Przykładem może być szkic O twórczości literackiej Teodora Leonarda Młynarskiego, napisany na okoliczność wydania specjalnego, 23 numeru „Ciechanowskich Zeszytów Literackich”, poświęconego działalności tegoż pedagoga i redaktora regionalnego pisma „Pięć Rzek”. Nie posiadam materiałów, które pozwoliłyby mi w sposób w pełni kompetentny odnieść się do zawartości artykułu. Nie wykluczone że pozytywy przeważyłyby słabości pisarstwa tegoż działacza, choć wiadomo, że popierał komunizm i współpracował z bezpieką (o czym wspomina w tym samym numerze „Zeszytów…” Teresa Kaczorowska). Wiersze, do których dotarłem wertując ów rocznik i antologię Romantycznej ziemi czar (2003) nie wydają się jednak świadczyć, że był to twórca wysokiego lotu. Zaczął pisać w okresie stalinowskim, gdy wielu znanych literatów wypisywało straszne rzeczy, (do której to praktyki dzięki opublikowanemu w 1986 roku w Paryżu zbiorowi wywiadów Jacka Trznadla przylgnęła nazwa Hańba domowa). Fakt, że inni zachowywali się podobnie, nie zwalnia jednak nikogo z indywidualnej odpowiedzialności. Rozumiem, iż w pewnych przypadkach, gdy pisarze (jak Młynarski) pochodzą z warstwy społecznej, która awansowała w tamtych czasach, rodzić się może pokusa stosowania w ocenach ich działalności taryfy ulgowej. Aleksander Zinowiew powiedział kiedyś, że Stalin i staliniści byli przede wszystkim autentycznymi wyrazicielami aspiracji ludu i ludowego rozumienia sprawiedliwości. Tyle że w praktyce czyni to masy ludowe mające swój udział w budowie systemu współodpowiedzialnymi za zbrodnie. Jak dotąd, nikt nie dowiódł, że moralność ludowa jest wolna od zła.
    Uwaga powyższa nie przesądza o wartości książki Ewy Krysiewicz, odnosi się jednak w jakimś stopniu do polityki wydawniczej Związku Literatów na Mazowszu. Wiem że organizacja musi zabiegać o dofinansowanie ze strony władz miejskich i innych instytucji, ale radziłbym zachować większą ostrożność przy wyborze tematów i nazwisk lokalnych działaczy, którym poświęca się publikacje. Nawet w sytuacjach, gdy mają oni na swoim koncie niezaprzeczalne zasługi dla regionu ciechanowskiego. To drugie z wrażeń, które odniosłem podczas lektury omawianego zbioru szkiców.

 

Empatia i kunszt
Trzecią myśl zamknę już tylko w pozytywach… W rzeczonej publikacji widzę przede wszystkim krytycznoliteracką rzetelność i umiejętność empatycznego wcielania się w innych. W każdym pisarzu dostrzega Ewa Krysiewicz nie tylko autora, ale i człowieka z krwi i kości. Ważne są dla niej doświadczenia osobiste twórców, ich lęki, przeżycia religijne, wysiłki skierowane na odnalezienie sensu życia. Jako krytyk wchodzi wówczas w rolę psychologa, który próbuje zrozumieć i opisać cudze racje. Robi to jednak z reguły w mowie pozornie zależnej często parafrazując w opisie poetycki styl pisarza i nie waha się zagłębiać w sferę sacrum. Przytoczę przykładowo fragment szkicu o poezji Dariusza Węcławskiego „Krzyczała dusza moja i krzyczeć będzie do końca”:
    Dariusz Węcławski kochał Boga, ale wciąż szukał drogi do Niego, pojmowanego jako sens istnienia, co nie przeszkadzało mu pytać: „Czy można wierzyć, ale nie być do końca przekonanym?” I odpowiadał sobie — skoro nie ma pewności, że coś tam jest, to trzeba tu wykorzystać każdą szansę, by osiągnąć maksymalne spełnienie — „Lepiej zużyć się niż zardzewieć”. Tego bez wiary nie da się zrobić.
    Nawiasem mówiąc — podczas lektury uświadomiłem sobie, że często bez zastanowienia przechodzimy nad tym, co piszą nasi koledzy. Dotąd znałem Darka jako reportera i autora bardzo dobrego zbioru wywiadów Ciechanów Ukrainie (2023). Przeczytawszy tekst Ewy zacząłem wertować „Zeszyty…” w poszukiwaniu jego wierszy. Ich lektura stała się dla mnie swego rodzaju olśnieniem.
    Z podobną satysfakcją, choć w innym duchu, zacząłem szukać utworów poetyckich Barbary Orlowski po przeczytaniu recenzji z jej tomiku Szczęście smakuje malinami (2025). W innych przypadkach nie było wielkiego zaskoczenia, gdyż znałem twórczość kilku kolegów i koleżanek z jak najlepszej strony. Szkice o książkach Teresy Kaczorowskiej i Bożenny Parzuchowskiej, na przykład, mogły więc tylko utwierdzić mnie we własnej ocenie ich pisarstwa.
    Na jeden aspekt krytycznoliterackiej działalności Ewy Krysiewicz chciałbym zwrócić szczególną uwagę. Wiedza polonistyczna wyraźnie pomaga jej umiejscowić omawiane prace w tradycji literackiej, tudzież opisać i ocenić warsztat pisarzy. Swoje przemyślenia przekazuje ona w sposób niezwykle przekonujący trafnie argumentując oceny i wyważając pochwały. Stąd też i wnioski nabierają większej mocy.
    Pierwszy rzut oka na omawianą twórczość idzie w parze z próbą rekonstrukcji wizji świata autora, ale sądy mają na początku charakter ogólny, jak choćby w szkicu o książce Bożenny Beaty Parzuchowskiej Rajskie kamyki wydanej w Przasnyszu w roku 2020 (świadomie przestrzegam w opisie zasad polskiej ortografii, choć poetka, najwidoczniej w ramach projektu graficznego, rezygnuje z wielkich liter w tytułach). Sięgam po cytat:
    Postawa poetki niezłomnie stojącej po stronie Prawd wiary czyni ją podobną do antycznej Antygony, broniącej nieśmiertelnych, ponadczasowych boskich wartości. Oczywiście — kontynuuje Ewa Krysiewicz — mimo tej aksjologicznej pewności stawia pytania i szuka na nie odpowiedzi, zmusza do refleksji nad ludzkimi wyborami, postawami, moralizuje, apeluje do sumień przywołując franciszkańskie idee miłości i szacunku do braci mniejszych, całego stworzenia. Ja liryczne większości tekstów tego zbioru to alter ego poetki, to jej oczami widzimy świat i człowieka coraz bardziej obojętnego, głuchego, bezmyślnego, żądnego chleba i igrzysk.
    W dalszej kolejności dochodzi wszakże do opisu warsztatu poetyckiego (w przypadku autorki Rajskich kamyków niezwykle finezyjnego) i do jego umiejscowienia w literackim dziedzictwie:
    Wiele zabiegów językowych i graficznych przypomina swą oryginalnością wersyfikację norwidowską, ale też bardzo blisko językowi wierszy Bożenny Parzuchowskiej do prostoty, klarowności i potoczystości języka J. Tuwima — rytmicznej, melodyjnej, pięknej, czystej i zrozumiałej dla każdego człowieka polszczyzny.
    W podsumowaniu Ewa nazywa autorkę zbioru WIRTUOZEM SŁOWA. Nie dostrzegam w tej opinii przesady, bo podobny kunszt demonstrowała Bożenna w tomikach Cierniste archipelagi (2013) i Zamyślenia (2018). Życzyłbym wszystkim autorom publikującym z „Zeszytach…” by organizowali swoje wypowiedzi z równą starannością.

 

Smak pisania
Książka Ewy Krysiewicz jest ważnym dokumentem z zakresu regionalnej kultury literackiej. Czytając ją trudno nie odnieść wrażenia, że organizowanie miejscowego życia literackiego i — generalnie rzecz ujmując — działalność wydawnicza ZLM są czymś potrzebnym. Nie idzie tu o wyznaczanie jakiś nowych nurtów i inspirowanie awangardowych poszukiwań, do czego zmierzają często debiutujący poeci. Problem w tym, że dobry reporter wcale nie musi się sprawdzić w mowie wiązanej. Lepiej w takich wypadkach nie myśleć o dominujących trendach i skupić się na poszukiwaniu środków ekspresji ułatwiających dotarcie do odbiorcy przekazu. Owocem pisania staje się wówczas integracja środowiska literackiego i rozładowywanie napięć panujących w politycznie spolaryzowanym społeczeństwie. Myślę, że zarówno prezes Związku Literatów na Mazowszu jak i autorka omawianego zbioru szkiców w pełni zdają sobie z tego sprawę, toteż wypada mi tylko mieć nadzieję, że nie zejdą z drogi, na której się znalazły.

 

*Autor niniejszego szkicu jest doktorem nauk humanistycznych, eseistą, publicystą, emerytowanym lektorem języka polskiego na Uniwrsytecie Michigan (Ann Arbor) i byłym wykładowcą w Saint Mary’s College w Orchard Lake. Represjonowany w czasach PRL, internowany w stanie wojennym, w roku 1983 wyjechał z rodziną do USA. Po uzyskaniu w 2005 r. statusu pokrzywdzonego prowadził badania w archiwach IPN. W latach 2007–2008 był pracownikiem Służby Kontrwywiadu Wojskowego i członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. Wojskowych Służb Informacyjnych. W 2013 r. odznaczony został Krzyżem Wolności i Solidarności. W 2016 r. na stronie internetowej Ministerstwa Obrony Narodowej redagował dwujęzyczną zakładkę poświęconą warszawskiemu Szczytowi NATO. W roku 2017 Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przyznał mu status działacza opozycji antykomunistycznej i osoby represjonowanej z powodów politycznych.
    Tadeusz Witkowski wydał w Oficynie ZLM trzy książki publicystyczne (zrecenzowane przez Ewę Krysiewicz). Jest też autorem licznych artykułów, angielskojęzycznej rozprawy doktorskiej o moralistycznych nurtach w polskiej poezji XX wieku i zbioru szkiców literackich Sens dziedziczenia (Wydawnictwo ARCANA, 2021).

 

Krzysztof Turowiecki

Związek Literatów na Mazowszu Projekt i wykonanie www.ekspansja.eu